Pogórze Dynowskie i Pogórze Przemyskie to jedne z tych miejsc na mapie Podkarpacia, które potrafią zachwycić nawet najbardziej doświadczonych miłośników dwóch kółek. Malownicze drogi wijące się między pagórkami, zapomniane kapliczki, cerkwiska, pola, lasy i wsie, w których czas jakby zatrzymał się na dłużej – to wszystko sprawia, że rowerowa pętla przez oba pogórza staje się idealnym połączeniem aktywnego wypoczynku i odkrywania urokliwych, mało znanych zakątków regionu. Ta trasa to nie tylko wysiłek i podjazdy, ale także chwile zachwytu na każdym kolejnym kilometrze.
 |
Nad brzegiem Sanu w miejscowości Międzybrodzie
|
To miał być wyjazd z rodzaju tych powolnych, bez pośpiechu, bez spięcia, konkretnych planów. To miał być wyjazd na "oczyszczenie głowy", być "tu i teraz". Bez ram czasowych. Przyroda, droga, rower i ja. Można by powiedzieć, że taki egoistyczny czas, wyłącznie dla siebie. I taki właśnie był.
Spędziłem dwa dni w siodełku, jadąc przez tereny
Pogórza Dynowskiego i
Przemyskiego.
W pewnej części już dla mnie znane, jednak pewien fragment trasy był nowy, dzięki czemu mogłem odkryć kolejne zakamarki rowerowego
Podkarpacia.
Żeby nadać "charakteru" całości wycieczki (bo trudno nazwać to wyprawą), postanowiłem, że noc spędzę pod namiotem.
Zatem rozsiądź się wygodnie i wybierz się razem ze mną w przepiękne zakątki
województwa podkarpackiego, które przemierzymy oczywiście rowerem.
Materiał wideo / relacja z trasy pojawi się z opóźnieniem. Zachęcam już dziś do śledzenia bloga jak i kanału na
YouTube Zaginiony Turysta.
TRASA dzień PIERWSZY
Sanok - Trepcza - Międzybrodzie - Mrzygłód - Hłomcza - Dobra - Ulucz - Wołodź - Siedliska - Dąbrówka Starzeńska - Dynów - przysiółek / osiedle Dynowa Bartkówka - Pawłokoma - Sielnica - Słonne
Trasa w gpx TUTAJ
Długość trasy:
60 km (całość),
Rodzaj nawierzchni:
asfalt (100%), Wysokość (max):
307 m n.p.m.Wysokość (min.):
220 m n.p.m.Wznoszenie:
297 mOpadanie:
343 mCzas:
ok. 6 godzin (łącznie), jazda: 4 godzinyZużyte kalorie:
3 246 kcl
TRASA dzień DRUGI
Słonne - Wybrzeże - Dubiecko - droga woj. 884 - Nienadowa - Iskań - Brzuska - Sufczyna - Bircza - droga krajowa nr 28 -> Stara Bircza - Leszczawa Dolna - Kuźmina - Rozpucie - Tyrawa Wołoska - Wujskie - Załuż - Bykowce - Sanok
Trasa w gpx TUTAJ
Długość trasy:
70 km (całość),
Rodzaj nawierzchni:
asfalt (100%), Wysokość (max):
620 m n.p.m.Wysokość (min.):
217 m n.p.m.Wznoszenie:
735 mOpadanie:
688 mCzas:
ok. 7 godzin (łącznie), jazda: 5 godzinyZużyte kalorie:
3 689 kcl
Łącznie:
130 km.
Czas:
13 godzin jazdy.
INFORMACJA: zdjęcia można powiększyć, klikając na nie, dzięki czemu jakość zdjęcia będzie lepsza.
Przez znaczną część drogi towarzyszy mi piękna rzeka - San, której meandry będę miał niemalże na wyciągnięcie ręki. Część trasy z jaką dziś będziecie mieli styczność była już kilkukrotnie w moich relacjach opisywana. Głównie na odcinku Sanok - Trepcza - Mrzygłód - Dobra - Jabłonica Ruska. Na przykład dostępna TUTAJ i TUTAJ (także TUTAJ i TUTAJ). Osobiście, bardzo lubię te tereny. Jest bezpiecznie, nie ma nadto ruchu samochodowego, z dobrą nawierzchnią. Są fragmenty płaskie, jest trochę podjazdów i zjazdów, a przede wszystkim z piękną otaczającą przyrodą, która w połączeniu ze wspomnianą rzeka San, potrafi dostarczyć niesamowitych widoków. Po drodze można doświadczyć też sporo ciekawej historii miejsc oraz kilka zabytków, szczególnie tych sakralnych. W Trepczy: cerkiew Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny z 1807 r. Obecnie kościół rzymskokatolicki, nie użytkowany. W Mrzygłodzie: zabytkowa, drewniana zabudowa niegdysiejszego rynku, kościół pw. Rozesłania Apostołów (1415 - 1424), ruiny cerkwi greckokatolickiej pw. Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny z 1901 r., stary cmentarz rzymskokatolicki. W Hłomczy: drewniana cerkiew greckokatolicka pw. Soboru NMP z 1859 r. W Uluczu: greckokatolicka cerkiew pw. Wniebowstąpienia Pańskiego. Powstała, według tradycji, w latach 1510 - 1517 (po badaniach dendrologicznych 1659 r.), cerkwisko po murowanej cerkwi św. Mikołaja oraz pozostałość po cmentarzu.
 |
Trepcza. Widok w kierunku Międzybrodzia (części wsi na prawym brzegu Sanu). W gąszczu drzew widoczna greckokatolicka cerkiew pw. Świętej Trójcy (1901 r.). Obecnie kościół rzymskokatolicki
|
 |
| Wszystko co do mini wyprawy potrzebne jest zapakowane. Można śmiało jechać... |
 |
| Zakole Sanu w Międzybrodziu (lewy brzeg) |
 |
| San w Międzybrodziu |
Wspomniane miejscowości są bardzo naznaczone trudną historią zarówno taką, która
ma spore znaczenie dla lokalnej społeczności, jak i wydarzeniami, które odciskały piętno
na ogóle społeczeństwa. Są to tereny zróżnicowane pod względem
religijnym. Co prawda "dziś", już nie ma to aż takiego wymiaru
różnorodności, jednak przed laty mieszkańcami byli zarówno wyznawcy
katolickiego kościoła rzymskiego, greckokatolickiego, prawosławnego czy
wyznawcy religii mojżeszowej. Zachęcam każdego z Was, by bliżej
przyglądnąć się "tym terenom" w kontekście narodowościowym, religijnym i
ogółu historii.
Jadę i mijam kolejne miejsca. Niespiesznie. Tu
kapliczka przydrożna, tu niewielki kościółek, gdzieś za zakrętem pola
uprawne, które "lada chwila" będą "areną żniw", sielskość życia na
wsiach. Byłe miasteczko
Mrzygłód. Z odległego miejsca dobiegają odgłosy
szczekających psów, ryczącej krowy na pastwisku, dźwięk traktora, czy
nawet dzwonu kościelnego. Warto się zatrzymać przy pobliskich (dla
trasy) drewnianych świątyniach. W
Hłomczy,
Dobrej, a jak ktoś ma na tyle
chęci i sił, to można "wdrapać" się na szczyt wzniesienia
Dębnik w
Uluczu, by pośród lasu,
totalnej ciszy doświadczyć pięknej cerkwi należącej niegdyś do zakonu
Bazylianów.
Fotografie wspomnianych świątyń znajdują się w innych wpisać na blogu, zachęcam do ich odwiedzenia. Np.
TUTAJ.
 |
Mrzygłód. Kościół pw. Rozesłania Apostołów (1415 - 1424). Ufundowany przez króla Władysława Jagiełłę jako wotum wdzięczności za zwycięską bitwę pod Grunwaldem
|
 |
| Przedsionek (kruchta) kościoła |
 |
| Wnętrze kościoła |
 |
| Mrzygłód. Fragment zabudowy. Tuż przed centrum wsi |
 |
| Mrzygłód. Rynek wyłożony tzw. kocimi łbami |
 |
| Mrzygłód. Pomnik króla Władysława Jagiełły |
 |
Hłomcza. Drewniana cerkiew greckokatolicka pw. Soboru NMP z 1859 r.
|
 |
| Na trasie. Droga pomiędzy wsią Hłomcza, a wsią Dobra |
 |
| Dobra. Most na Sanie. Teraz szlak będzie prowadził prawym brzegiem rzeki |
 |
| San |
 |
| Dobra. Przydrożna kapliczka |
W Uluczu warto także, nieco zboczyć z kursu (w prawo) i udać się do miejsca gdzie niegdyś stała
murowana, sporych rozmiarów,
cerkiew pw. św. Mikołaja (miała ona też charakter obronny, podobny do tej z
Posady Rybotyckiej). Dziś można tylko zobaczyć zarys fundamentów i kilka nagrobków. Warto.
Tuż po minięciu Ulucza, czeka na każdego jeden z najpiękniejszych odcinków na trasie.
Aleja dębowa. Po jednej i drugiej stronie drogi, rosną wiekowe drzewa, które tworzą i dają niesamowite odczucie jakby baśniowej krainy. Zielonej krainy. Żadne zdjęcie czy film nie odda atmosfery tego miejsca. Można się zatrzymać, wolniej jechać. Co kto woli. Bez pośpiechu.
Jakby było mało wrażeń wizualnych, to w niedalekiej odległości, po wyjechaniu "zza drzew" ukarze się rozległy krajobraz, którego częścią jest rzeka San.
 |
| Tuż przed wsią Ulucz. Widok na meandrujący San |
 |
| Ulucz |
 |
| Niewielki kościółek w Uluczu |
 |
Ulucz. Wymowny krzyż na drzewie, z jeszcze bardziej wymowną inskrypcją: Piotr, Michał i Stefania Krowiak zginęli w 1945 roku w Uluczu śmiercią męczeńską z rąk bandy ukraińskiej Tato pamiętają o Was córka Aniela, synowie Stanisław i Jan
|
 |
Fragment dojazdu do byłej murowanej cerkwi w Uluczu pw. św. Mikołaja
|
 |
| Plac cerkiewny |
 |
| Plac cerkiewny z kilkoma zachowanymi nagrobkami z minionych czasów |
 |
| Jak widać zachował się w dobrym stanie nagrobek na przycerkiewnym cmentarzu |
 |
| Fragment cmentarza |
 |
| Pomiędzy Uluczem, a Jabłonicą Ruską |
 |
| Początek pięknej... |
 |
| ... alei dębowej |
 |
| . |
 |
| . |
W
Jabłonicy Ruskiej, niedaleko trasy, jest bardzo dobre miejsce by się zatrzymać, odpocząć, czy po prostu posiedzieć. Tuż przy stawie, władze gminy zorganizowały miejsce wypoczynkowe z wiatą. Cisza, spokój, od czasu do czasu można usłyszeć plusk ryb. O tym miejscu mówiłem przy okazji trasy, o której pisałem
TUTAJ.
Objeżdżam staw dookoła i powracam na właściwy szlak. Spokojna droga, początkowo "odsłonięta", by następnie skryć pośród drzew, które w upalne dni wydatnie pomogą nam schronić się przed słońcem. Nadal będzie towarzyszył mi San. Bardziej lub mniej widoczny dla oczu.
Wołodź. Dziś to wieś, którą zamieszkuje garstka ludzi, a jeszcze przed II wojną światową mieszkańców było blisko dziewięciuset. Po dawnych mieszkańcach, do dziś pozostała neogotycka kaplica grobowa
rodu Trzcińskich z przyległym cmentarzem. Warto zajrzeć zarówno do kaplicy (ostrożnie) jak i przespacerować się po cmentarzu.
Na dziś pozostało mi jeszcze jakieś około 30 kilometrów. Jadę nieśpiesznie. Swoim wakacyjnym tempem. Od miejscowości
Siedliska przez jakiś czas poruszam się słynną trasą
GreenVelo. Po drodze drewniana
cerkiew greckokatolicka pw. Michała Archanioła z 1860 r. W latach 1949 - 2008 użytkowana jako
kościół rzymskokatolicki pw. Wniebowzięcia Matki Bożej. Fragmentami poruszam się ścieżką rowerową. Dobrze utrzymaną. Po drodze
Dąbrówka Starzeńska, z
ruinami zamku Stadnickich z lat 1624-1633
oraz piękna
neoromańska kaplica grobowa rodu Starzeńskich, do której prowadzi aleja drzew.
 |
| Dolina Sanu |
 |
| Cisza, spokój i przyroda |
 |
| . |
 |
| Jabłonica Ruska. Miejsce wypoczynku nad stawem |
 |
| Można odpocząć, zrelaksować się... |
 |
Zrobić fotkę i...
|
 |
| ... coś zjeść. "Wjechały" kabanosy i pszenne pieczywo |
 |
| I w drogę |
 |
| Objeżdżam staw i... |
 |
Jestem na właściwym szlaku
|
 |
| . |
 |
| Wołodź |
 |
Wołodź. Neogotycki kościół, a dokładniej...
|
 |
kaplica grobowa rodziny Trzcińskich z 1905 r., ostatnich właścicieli Wołodzi
|
 |
| Przez dziurkę od klucza |
 |
| Wnętrze kaplicy |
 |
| . |
 |
| Widok na kaplicę z pobliskiego cmentarza |
 |
| . |
 |
| Wołodź. Przydrożna kapliczka |
 |
| Siedliska. Infrastruktura szlaku rowerowego GreenVelo |
 |
| Jest i ścieżka rowerowa |
 |
| Siedliska |
 |
Siedliska. Drewniana cerkiew greckokatolicka pw. Michała Archanioła z 1860 r. W latach 1949 - 2008 użytkowana jako kościół rzymskokatolicki pw. Wniebowzięcia Matki Bożej
|
 |
| Przez dziurkę od klucza |
 |
| . |
 |
| Dąbrówka Starzeńska. Nie mogłem odmówić sobie zdjęcia z architekturą z minionej epoki |
 |
| Dąbrówka Starzeńska. Pozostałość po zamku Stadnickich z lat 1624-1633. Spalony przez UPA w 1947 r. Więcej TUTAJ |
 |
Dąbrówka Starzeńska. Kaplica grobowa Starzeńskich
|
 |
| Wnętrze |
 |
| Neoromańska kaplica grobowa Starzeńskich (wzniesiona w latach 1906-1908 r.) przez Julię z Komorowskich Starzeńską |
 |
Dąbrówka Starzeńska. Kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej
|
Wjeżdżam w granice administracyjne miejscowości
Dynów, jednak samo centrum omijam, pozostawiając główną część miasta po lewej stronie, na lewym brzegu Sanu.
Obrót koła za obrotem, metr za metrem, kilometr za kilometrem. Trochę płaskiego terenu, kilka niewielkich wzniesień, podkarpackie wioski, przyroda. Czego chcieć więcej.
Docieram do wsi
Pawłokoma. Muszę przyznać, że ciekawiła mnie bardzo. Czytałem o niej w jednej z książek
Stanisława Krycińskiego. Ktoś by powiedział: "wioska jakich wiele". I trudno byłoby się z takim twierdzeniem nie zgodzić, gdyby nie m.in. wojenne wydarzenia, jakie się rozegrały właśnie tu. Kto nie wie o czym mowa, to odpowiedź znajdzie zarówno przy kościelnym pomniku - krzyżu oraz na sąsiadującym z nimi cmentarzu greckokatolickim. Na jednym i drugim są monumenty, które mówią o tragicznych wydarzeniach jakie miały miejsce właśnie na tej ziemi (widoczne na zdjęciach). Jak Polacy stracili swoje życie z rąk banderowskich band UPA, a w odwecie Polacy pozbawili życia obywateli Polski, narodowości ukraińskiej.
Na cmentarzu w Pawłokomie w
13. maja 2006 roku, odbyły się uroczystości z udziałem ówczesnego
prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego oraz ówczesnego
prezydenta Ukrainy, Wiktora Juszczenki. Mówię o tym, bo uważam, że warto mieć wiedzę i świadomość do jakich dramatów dochodziło na tych ziemiach pośród lokalnej społeczności.
W pobliskim sklepie robię niewielkie zakupy, bo do miejsca biwaku już nie uświadczę takiej możliwości. Muszę przyznać, że zakupione pomidory miały smak prawdziwych wiejskich pomidorów, zerwanych prosto z gałązki.
Żeby nie pomylić sobie dalszej drogi, należy obok kościoła, na krzyżówce, obrać kierunek w lewo. Od teraz będzie to taki fragment szlaku, który nada prawdziwego charakteru i jakości dzisiejszej trasy. Co prawda droga asfaltowa, jednak wąska, wijącą się pośród pól uprawnych, z nielicznymi zabudowaniami i dostrzegalną rzeką San. Mógłbym powiedzieć, przewodniczką na szlaku. Po drodze, może minąłem się z jednym samochodem i obsługą utrzymania zieleni. Tyle. Zatem nadal pozostałem sam na sam "z otaczającym światem".
Kierunek: miejscowość
Słonne. To tu dziś będę nocował pod namiotem. Wieś z dość rozbudowaną infrastrukturą turystyczną i noclegową, jednak bez sklepu. Także gdyby ktoś wolał spać pod dachem jest taka możliwość.
 |
| Wjazd do Dynowa |
 |
| Na obrzeżach Dynowa |
 |
Część Dynowa - Bartkówka
|
 |
Pawłokoma. Kościół pw. św. Michała Archanioła
|
 |
Tuż przy kościele znajduje się pomnik z inskrypcją: Pamięci Polaków Mieszkańców wsi PAWŁOKOMA którzy w latach 1939 - 1945 ponieśli śmierć z rąk ukraińskich nacjonalistów oraz zmarli na "nieludzkiej ziemi"
(wymienionych jest 38 osób z imienia i nazwiska, często są to całe rodziny)
|
 |
Pawłokoma. Cmentarz greckokatolicki z pomnikiem...
|
 |
| pamięci Ukraińców zamordowanych w Pawłokomie 3. marca 1945 r. |
 |
| Pawłokoma. Fragment starego cmentarza |
 |
| Szlak wśród pól... |
 |
| łąk... |
 |
| ... zbóż |
 |
| ... kukurydzy |
 |
| San |
 |
| Most na Sanie w Sielnicy. Przeprawa na drugi brzeg |
 |
Widok na San z mostu
|
 |
| Wieś Sielnica |
 |
| San |
Wjeżdżając do wsi Słonne, już jestem na lewym brzegu Sanu, nad którym rozciągnięta na linach jest kładka pieszo-rowerowa.
Rozgaszczam się na polu namiotowym, na którym oprócz mnie jest jeszcze tylko czteroosobowe towarzystwo, które, jak się później okazało lubi nocny tryb życia.
Załatwiam sprawy techniczne, zjadam sporą porcję makaronu z pomidorem z... Pawłokomy i po krótkim odpoczynku, na luzie, objeżdżam okolice. Jak się później okazało,
spotykam znajomych, których z tego miejsca pozdrawiam.
Noc jest dość chłodna. Bliskość rzeki robi swoje. Nie powiem bo trochę zmarzłem.
 |
| Słonne. Miejsce odpoczynku i biwaku |
 |
| Słonne. Takich kładek pieszo rowerowych na Sanie jest kilka |
 |
| Dom na najbliższe godziny |
 |
| Jeszcze tylko się rozpakować i... |
 |
| ... można obficie zjeść. Makaron z pysznym pomidorem ze sklepu w Pawłokomie |
 |
| Jeszcze kawa... "zalewajka" smakowała wybornie |
 |
| Po odpoczynku można zwiedzić okolicę |
 |
| San we wsi Słonne |
 |
| . |
 |
Na drugim brzegu
|
 |
| Fragment pola namiotowego |
 |
| Taki widok z namiotu |
 |
| San przy zachodzącym słońcu |
 |
Słońce coraz niżej
|
 |
| O północy było tak... |
 |
| Piąta nad ranem. Było rześko, nawet za bardzo |
Wstaję rano, otwieram namiot, a tam jeden z piękniejszych widoków jakie miałem okazję w życiu zobaczyć. I znowu powiem, że żadne zdjęcie czy film nie odda "prawdziwości" sytuacji.
Różnica temperatur, pomiędzy rzeką, a powietrzem
namalowała piękną mgłę tuż nad lustrem wody. Mgła delikatnie "lewitowała" i przesuwała się z biegiem rzeki.
Lekkie śniadanie, kawa w warunkach opisanych wyżej, pakowanie i w drogę. Na obszerniejsze śniadanie przyjdzie pora już niedługo. Kierunek
Dubiecko. Po drodze mijam wiszące kładki nad Sanem. Przejeżdżam przez
Wybrzeże, ale nie
bałtyckie, tylko wieś Wybrzeże.
Samo Dubiecko to bardzo małe miasto, z około tysiącem mieszkańców. Można w nim zobaczyć: zespół zamkowo-pałacowy, cerkiew greckokatolicka pw. Podniesienia Krzyża Świętego, kościół Niepokalanego Serca NMP oraz prywatne Muzeum Skamieniałości i Minerałów. Miasteczko położone wzdłuż
drogi wojewódzkiej 884.
Zaglądam po drodze "do" dubieckiego Zamku, a dokładnie na jego dziedziniec. "Zahaczam" po drodze o market, robię zakupy na dalszą drogę no i na drugie śniadanie. Słońce coraz mocniej grzeje, a dzisiejszy odcinek który dopełni całości pętli, jaką zaplanowałem, jest niemalże w całości odsłonięty.
Tak jak wczoraj: jadę powoli, niespiesznie, mijam kolejne wioski, tym razem z pogranicza
Pogórzy Dynowskiego i
Przemyskiego. Czyste, schludne, zadbane, spokojne i ciche:
Nienadowa,
Iskań,
Brzuska,
Sufczyna. Jadę takim tempem, że nawet nie czuje zmęczenia. Na tym odcinku możesz czuć się rozczarowany, ale nie doświadczysz spektakularnych widoków, zabytków. Po prostu jedziesz - jadę. Tylko tyle i aż tyle.
 |
| Ósma rano i piękna mgła unosząca się nad Sanem |
 |
| . |
 |
| Muszę przyznać, że "na żywo" unosząca się mgła robiła piorunujące wrażenie |
 |
| Słonne. Architektura PRL-u |
 |
| . |
 |
Pomiędzy wsią Słonne, a wsią Wybrzeże. Po prawej stronie zakole Sanu
|
 |
| Wybrzeże. Kolejna kładka na Sanie |
 |
| Selfiak do lustra nie jest zły |
 |
| Takie kładki na Sanie stanowią bardzo ważny element szlaków turystycznych. Pozwalają wybrać różne warianty tras. Zarówno pieszych jak i rowerowych |
 |
| I cyk, kolejny przystanek PRL-owski |
 |
| Tuż przed Dubieckiem |
 |
| Kościół pw. Niepokalanego Serca NMP, widziany z Wybrzeża |
 |
| Dubiecko |
 |
| Widok zza pleców |
 |
Cerkiew greckokatolicka pw. Podniesienia Krzyża Świętego z 1927 r.
|
 |
Budynek cerkwi dziś już nie pełni roli sakralnej. Znajduje się w nim Kresowy Dom sztuki (od 12.09.2004 r.)
|
 |
| Kościół pw. Niepokalanego Serca NMP |
 |
Jeden z pomników na dubieckim rynku
|
 |
Dubiecko. Dziedziniec zespołu parkowo-pałacowego
|
 |
| Dubiecko. Fragment drogi wojewódzkiej 884 oraz budynek byłego sądu (z XIX w.) obecnie Zespół Szkół w Dubiecku |
 |
| Nienadowa. Zajazd Dworski Młyn powstał w odrestaurowanym budynku młyna parowego z 1905 roku w zespole dworsko-parkowym, którego właścicielem był Stanisław Mycielski |
 |
Nienadowa. Zespół dworski Dembińskich
|
 |
Nienadowa. Fragment zabudowy (wozownia) dworskiej Dembińskich
|
 |
| . |
 |
| Widok na Sam z kolejnego mostu na rzece. Ponownie zmieniam brzeg |
 |
| Podkarpackie krajobrazy |
 |
| Brzuska |
 |
Sufczyna. Kościół rzymskokatolicki pw. św. Jadwigi Śląskiej
|
Bircza. Po Dynowie (nie licząc Sanoka) największa miejscowość. Jadę do centrum. Rozglądam się dookoła, patrzę, oglądam, docieram na dziedziniec
kościoła pw. św. Stanisława Kostki. Krótkie zwiedzanie, a dłuższa przerwa by coś więcej zjeść, dać nogom i tyłkowi odpocząć.
Bircza podobnie jak Pawłokoma doświadczyła bandyckich działań banderowskich band. Świadczy o tym między innymi pomnik w centrum miasta. Miejscowość, można by powiedzieć, na szlaku - lini działań UPA. Zachęcam do krótkiego spaceru. Kiedyś znajdowała się zarówno drewniana cerkiew jak i pokaźnych rozmiarów murowana świątynia obrządku greckokatolickiego, która nigdy nie została poświęcona. Archiwalne zdjęcia oraz wspomnienia o czasie jej budowy i losach, można przeczytać
TUTAJ. Zachęcam. Niestety nie ma już po niej śladu.
Zostało mi ostatnie 40 kilometrów. Do pokonania
droga krajowa nr 28. Dość znana wśród kierowców, a zwłaszcza motocyklistów, szczególnie na odcinku
Sanok - Przemyśl. A jeszcze dokładniej słynne serpentyny pomiędzy wsią
Wujskie i
Tyrawa Wołoska, przez które także będę przejeżdżał.
 |
| Bircza. Centrum |
 |
| Bircza. Mural z mapą i okolicznymi atrakcjami |
 |
Bircza. Kościół pw. św. Stanisława Kostki
|
 |
| Wnętrze kościoła |
 |
Bircza. Pomnik upamiętniający poległych w walkach z faszystowskimi bandami UPA w latach 1944 - 1947
|
 |
| Droga krajowa nr 28 |
 |
| Wymagający podjazd we wsi Leszczawa |
 |
| Krzyż na tzw. zakręcie śmierci |
 |
| Widok na okolicę z zakrętu |
 |
| Inna perspektywa |
 |
| Ostro i stromo |
Muszę przyznać, że odcinek pomiędzy Birczą, a Sanokiem, jest bardzo wymagający. Jest kilka sporych podjazdów. Między innymi we wsi
Leszczawa i dalej w kierunku wsi
Kuźmina. Mi się jednak nie śpieszy. Chcę to jadę, nie chcę to prowadzę rower.
Jest też tzw. "
zakręt śmierci" (tuż za Leszczawą), nazywany tak przez lokalnych mieszkańców. Nic dziwnego, nie dość że bardzo ostry to ma pod sobą spore urwisko. Wypadki się zdarzają i to śmiertelne.
Ta cała wspinaczka, pod górę, na prawdę będzie zrekompensowana przez widoki. Zwłaszcza te za naszymi plecami, w kierunku serca Pogórza Przemyskiego. Krajobrazy zachwycają.
Po drodze zatrzymuje się na przydrożnym parkingu, na którym od jakiegoś czasu są wystawione serca, a jakżeby inaczej, do zdjęć. Ja też nie oparłem się takiej pokusie.
Nogi i ciało stygnie, to wymowny moment by ruszyć dalej. Podjazd i spory zjazd do Kuźminy. Do zobaczenia drewniana świątynia pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy.
Jadę dalej.
Rozpucie,
Tyrawa Wołoska, a po niej kilkukilometrowy podjazd na sam szczyt wspomnianych wcześniej serpentyn -
Przełęcz Przysłup 620 ma na.p.m. Nieco poniżej, punkt widokowy zarówno na
Bieszczady i fragment
Beskidu Niskiego. Nie powiem, bo podjazd, jest ten z dłuższych i wymagających. Ale jak już tak się zdobędzie ten szczyt i osiągnie się szczyt swoich możliwości można zjeżdżać i zjeżdżać. Chwilo trwaj, chciało by się powiedzieć. Nie dość, że jest zjazd, to jest też prawie dziesięć fajnych i przyjaznych zakrętów. W weekendy trzeba uważać na amatorów motocyklowych wrażeń.
I tak powoli dobiega 130-kilometrowa pętla przez dwa Pogórza, przez liczne wioski, pola, łąki, z ciekawymi atrakcjami. Bez pośpiechu i planów. Dla siebie i ze sobą. A co najważniejsze, na własnych warunkach i zasadach - życząc tego każdemu z Was, by tym kierować się w wycieczkach czy wyprawach rowerowych. A nawet w krótkich przejażdżkach po pracy .
 |
| Widok zza pleców na fragment Pogórza Przemyskiego |
 |
| Krajobrazy Pogórza Przemyskiego |
 |
| Kolejny podjazd |
 |
| Atrakcja na przydrożnym parkingu |
 |
| Lasy i pola Pogórza Przemyskiego |
 |
| . |
 |
| . |
 |
W Górach Słonnych (aby zobaczyć na zdjęciach pozostałą część szlaku - drogi nr 28 - kliknij TUTAJ, była już wcześniej wspomniana)
|
 |
Trasa i jej profil - dzień I
|
 |
Trasa i jej profil - dzień II
|
Podoba Ci się co robię? Jaką pracę wykonuję i chcesz
mnie wesprzeć w rozwoju bloga i kanału na youtube? Możesz udostępnić
stronę w swoich mediach społecznościowych lub postawić mi wirtualną kawę :) Kliknij poniżej i wypijmy kawę wg Twojego uznania :) Będzie mi bardzo miło.
Z tego miejsca chcę bardzo podziękować za kilka kaw, jakie od Was otrzymałem.
Tekst, opracowanie: Przemek Posadzki
Zakaz kopiowania i rozpowszechniania zdjęć bez zgody autora.
Komentarze
Prześlij komentarz