Z wysokości siodełka cz. 65. Dwudniowa pętla rowerowa z biwakiem [GALERIA + FILM]
Pobierz link
Facebook
X
Pinterest
E-mail
Inne aplikacje
Pogórze Dynowskie i Pogórze Przemyskie to jedne z tych miejsc na mapie Podkarpacia, które potrafią zachwycić nawet najbardziej doświadczonych miłośników dwóch kółek. Malownicze drogi wijące się między pagórkami, zapomniane kapliczki, cerkwiska, pola, lasy i wsie, w których czas jakby zatrzymał się na dłużej – to wszystko sprawia, że rowerowa pętla przez oba pogórza staje się idealnym połączeniem aktywnego wypoczynku i odkrywania urokliwych, mało znanych zakątków regionu. Ta trasa to nie tylko wysiłek i podjazdy, ale także chwile zachwytu na każdym kolejnym kilometrze.
Nad brzegiem Sanu w miejscowości Międzybrodzie
To miał być wyjazd z rodzaju tych powolnych, bez pośpiechu, bez spięcia, konkretnych planów. To miał być wyjazd na "oczyszczenie głowy", być "tu i teraz". Bez ram czasowych. Przyroda, droga, rower i ja. Można by powiedzieć, że taki egoistyczny czas, wyłącznie dla siebie. I taki właśnie był. Spędziłem dwa dni w siodełku, jadąc przez tereny Pogórza Dynowskiego i Przemyskiego.
W pewnej części już dla mnie znane, jednak pewien fragment trasy był nowy, dzięki czemu mogłem odkryć kolejne zakamarki rowerowego Podkarpacia. Żeby nadać "charakteru" całości wycieczki (bo trudno nazwać to wyprawą), postanowiłem, że noc spędzę pod namiotem.
Zatem rozsiądź się wygodnie i wybierz się razem ze mną w przepiękne zakątki województwa podkarpackiego, które przemierzymy oczywiście rowerem.
TRASA dzień PIERWSZY Sanok - Trepcza - Międzybrodzie - Mrzygłód - Hłomcza - Dobra - Ulucz - Wołodź - Siedliska - Dąbrówka Starzeńska - Dynów - przysiółek / osiedle Dynowa Bartkówka - Pawłokoma - Sielnica - Słonne
Długość trasy: 60 km (całość), Rodzaj nawierzchni: asfalt (100%), Wysokość (max): 307 m n.p.m. Wysokość (min.): 220 m n.p.m. Wznoszenie: 297 m Opadanie: 343 m Czas: ok. 6 godzin (łącznie), jazda: 4 godziny Zużyte kalorie: 3 246 kcl
TRASA dzień DRUGI Słonne - Wybrzeże - Dubiecko - droga woj. 884 - Nienadowa - Iskań - Brzuska - Sufczyna - Bircza - droga krajowa nr 28 -> Stara Bircza - Leszczawa Dolna - Kuźmina - Rozpucie - Tyrawa Wołoska - Wujskie - Załuż - Bykowce - Sanok
Długość trasy: 70 km (całość), Rodzaj nawierzchni: asfalt (100%), Wysokość (max): 620 m n.p.m. Wysokość (min.): 217 m n.p.m. Wznoszenie: 735 m Opadanie: 688 m Czas: ok. 7 godzin (łącznie), jazda: 5 godziny Zużyte kalorie: 3 689 kcl Łącznie: 130 km. Czas: 13 godzin jazdy.
INFORMACJA: zdjęcia można powiększyć, klikając na nie, dzięki czemu jakość zdjęcia będzie lepsza.
Przez znaczną część drogi towarzyszy mi piękna rzeka - San, której meandry będę miał niemalże na wyciągnięcie ręki. Część trasy z jaką dziś będziecie mieli styczność była już kilkukrotnie w moich relacjach opisywana. Głównie na odcinku Sanok - Trepcza - Mrzygłód - Dobra - Jabłonica Ruska. Na przykład dostępna TUTAJ i TUTAJ (także TUTAJ i TUTAJ).
Osobiście, bardzo lubię te tereny. Jest bezpiecznie, nie ma nadto ruchu samochodowego, z dobrą nawierzchnią. Są fragmenty płaskie, jest trochę podjazdów i zjazdów, a przede wszystkim z piękną otaczającą przyrodą, która w połączeniu ze wspomnianą rzeka San, potrafi dostarczyć niesamowitych widoków. Po drodze można doświadczyć też sporo ciekawej historii miejsc oraz kilka zabytków, szczególnie tych sakralnych. W Trepczy: cerkiew Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny z 1807 r. Obecnie kościół rzymskokatolicki, nie użytkowany. W Mrzygłodzie: zabytkowa, drewniana zabudowa niegdysiejszego rynku, kościół pw. Rozesłania Apostołów (1415 - 1424), ruiny cerkwi greckokatolickiej pw. Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny z 1901 r., stary cmentarz rzymskokatolicki. W Hłomczy: drewniana cerkiew greckokatolicka pw. Soboru NMP z 1859 r. W Uluczu: greckokatolicka cerkiew pw. Wniebowstąpienia Pańskiego. Powstała, według tradycji, w latach 1510 - 1517 (po badaniach dendrologicznych 1659 r.), cerkwisko po murowanej cerkwi św. Mikołaja oraz pozostałość po cmentarzu.
Trepcza. Widok w kierunku Międzybrodzia (części wsi na prawym brzegu Sanu). W gąszczu drzew widoczna greckokatolicka cerkiew pw. Świętej Trójcy (1901 r.). Obecnie kościół rzymskokatolicki
Wszystko co do mini wyprawy potrzebne jest zapakowane. Można śmiało jechać...
Zakole Sanu w Międzybrodziu (lewy brzeg)
San w Międzybrodziu
Wspomniane miejscowości są bardzo naznaczone trudną historią zarówno taką, która
ma spore znaczenie dla lokalnej społeczności, jak i wydarzeniami, które odciskały piętno
na ogóle społeczeństwa. Są to tereny zróżnicowane pod względem
religijnym. Co prawda "dziś", już nie ma to aż takiego wymiaru
różnorodności, jednak przed laty mieszkańcami byli zarówno wyznawcy
katolickiego kościoła rzymskiego, greckokatolickiego, prawosławnego czy
wyznawcy religii mojżeszowej. Zachęcam każdego z Was, by bliżej
przyglądnąć się "tym terenom" w kontekście narodowościowym, religijnym i
ogółu historii.
Jadę i mijam kolejne miejsca. Niespiesznie. Tu
kapliczka przydrożna, tu niewielki kościółek, gdzieś za zakrętem pola
uprawne, które "lada chwila" będą "areną żniw", sielskość życia na
wsiach. Byłe miasteczko Mrzygłód. Z odległego miejsca dobiegają odgłosy
szczekających psów, ryczącej krowy na pastwisku, dźwięk traktora, czy
nawet dzwonu kościelnego. Warto się zatrzymać przy pobliskich (dla
trasy) drewnianych świątyniach. W Hłomczy, Dobrej, a jak ktoś ma na tyle
chęci i sił, to można "wdrapać" się na szczyt wzniesienia Dębnik w Uluczu, by pośród lasu,
totalnej ciszy doświadczyć pięknej cerkwi należącej niegdyś do zakonu
Bazylianów. Fotografie wspomnianych świątyń znajdują się w innych wpisać na blogu, zachęcam do ich odwiedzenia. Np. TUTAJ.
Mrzygłód. Kościół pw. Rozesłania Apostołów (1415 - 1424). Ufundowany przez króla Władysława Jagiełłę jako wotum wdzięczności za zwycięską bitwę pod Grunwaldem
Przedsionek (kruchta) kościoła
Wnętrze kościoła
Mrzygłód. Fragment zabudowy. Tuż przed centrum wsi
Mrzygłód. Rynek wyłożony tzw. kocimi łbami
Mrzygłód. Pomnik króla Władysława Jagiełły
Hłomcza. Drewniana cerkiew greckokatolicka pw. Soboru NMP z 1859 r.
Na trasie. Droga pomiędzy wsią Hłomcza, a wsią Dobra
Dobra. Most na Sanie. Teraz szlak będzie prowadził prawym brzegiem rzeki
San
Dobra. Przydrożna kapliczka
W Uluczu warto także, nieco zboczyć z kursu (w prawo) i udać się do miejsca gdzie niegdyś stała murowana, sporych rozmiarów, cerkiew pw. św. Mikołaja (miała ona też charakter obronny, podobny do tej z Posady Rybotyckiej). Dziś można tylko zobaczyć zarys fundamentów i kilka nagrobków. Warto.
Tuż po minięciu Ulucza, czeka na każdego jeden z najpiękniejszych odcinków na trasie. Aleja dębowa. Po jednej i drugiej stronie drogi, rosną wiekowe drzewa, które tworzą i dają niesamowite odczucie jakby baśniowej krainy. Zielonej krainy. Żadne zdjęcie czy film nie odda atmosfery tego miejsca. Można się zatrzymać, wolniej jechać. Co kto woli. Bez pośpiechu. Jakby było mało wrażeń wizualnych, to w niedalekiej odległości, po wyjechaniu "zza drzew" ukarze się rozległy krajobraz, którego częścią jest rzeka San.
Tuż przed wsią Ulucz. Widok na meandrujący San
Ulucz
Niewielki kościółek w Uluczu
Ulucz. Wymowny krzyż na drzewie, z jeszcze bardziej wymowną inskrypcją: Piotr, Michał i Stefania Krowiak zginęli w 1945 roku w Uluczu śmiercią męczeńską z rąk bandy ukraińskiej Tato pamiętają o Was córka Aniela, synowie Stanisław i Jan
Fragment dojazdu do byłej murowanej cerkwi w Uluczu pw. św. Mikołaja
Plac cerkiewny
Plac cerkiewny z kilkoma zachowanymi nagrobkami z minionych czasów
Jak widać zachował się w dobrym stanie nagrobek na przycerkiewnym cmentarzu
Fragment cmentarza
Pomiędzy Uluczem, a Jabłonicą Ruską
Początek pięknej...
... alei dębowej
.
.
W Jabłonicy Ruskiej, niedaleko trasy, jest bardzo dobre miejsce by się zatrzymać, odpocząć, czy po prostu posiedzieć. Tuż przy stawie, władze gminy zorganizowały miejsce wypoczynkowe z wiatą. Cisza, spokój, od czasu do czasu można usłyszeć plusk ryb. O tym miejscu mówiłem przy okazji trasy, o której pisałem TUTAJ.
Objeżdżam staw dookoła i powracam na właściwy szlak. Spokojna droga, początkowo "odsłonięta", by następnie skryć pośród drzew, które w upalne dni wydatnie pomogą nam schronić się przed słońcem. Nadal będzie towarzyszył mi San. Bardziej lub mniej widoczny dla oczu. Wołodź. Dziś to wieś, którą zamieszkuje garstka ludzi, a jeszcze przed II wojną światową mieszkańców było blisko dziewięciuset. Po dawnych mieszkańcach, do dziś pozostała neogotycka kaplica grobowa rodu Trzcińskich z przyległym cmentarzem. Warto zajrzeć zarówno do kaplicy (ostrożnie) jak i przespacerować się po cmentarzu.
Na dziś pozostało mi jeszcze jakieś około 30 kilometrów. Jadę nieśpiesznie. Swoim wakacyjnym tempem. Od miejscowości Siedliska przez jakiś czas poruszam się słynną trasą GreenVelo. Po drodze drewniana cerkiew greckokatolicka pw. Michała Archanioła z 1860 r. W latach 1949 - 2008 użytkowana jako kościół rzymskokatolicki pw. Wniebowzięcia Matki Bożej. Fragmentami poruszam się ścieżką rowerową. Dobrze utrzymaną. Po drodze Dąbrówka Starzeńska, z ruinami zamku Stadnickich z lat 1624-1633oraz piękna neoromańska kaplica grobowa rodu Starzeńskich, do której prowadzi aleja drzew.
Dolina Sanu
Cisza, spokój i przyroda
.
Jabłonica Ruska. Miejsce wypoczynku nad stawem
Można odpocząć, zrelaksować się...
Zrobić fotkę i...
... coś zjeść. "Wjechały" kabanosy i pszenne pieczywo
I w drogę
Objeżdżam staw i...
Jestem na właściwym szlaku
.
Wołodź
Wołodź. Neogotycki kościół, a dokładniej...
kaplica grobowa rodziny Trzcińskich z 1905 r., ostatnich właścicieli Wołodzi
Przez dziurkę od klucza
Wnętrze kaplicy
.
Widok na kaplicę z pobliskiego cmentarza
.
Wołodź. Przydrożna kapliczka
Siedliska. Infrastruktura szlaku rowerowego GreenVelo
Jest i ścieżka rowerowa
Siedliska
Siedliska. Drewniana cerkiew greckokatolicka pw. Michała Archanioła z 1860 r. W latach 1949 - 2008 użytkowana jako kościół rzymskokatolicki pw. Wniebowzięcia Matki Bożej
Przez dziurkę od klucza
.
Dąbrówka Starzeńska. Nie mogłem odmówić sobie zdjęcia z architekturą z minionej epoki
Dąbrówka Starzeńska. Pozostałość po zamku Stadnickich z lat 1624-1633. Spalony przez UPA w 1947 r. Więcej TUTAJ
Dąbrówka Starzeńska. Kaplica grobowa Starzeńskich
Wnętrze
Neoromańska kaplica grobowa Starzeńskich (wzniesiona w latach 1906-1908 r.) przez Julię z Komorowskich Starzeńską
Dąbrówka Starzeńska. Kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej
Wjeżdżam w granice administracyjne miejscowości Dynów, jednak samo centrum omijam, pozostawiając główną część miasta po lewej stronie, na lewym brzegu Sanu. Obrót koła za obrotem, metr za metrem, kilometr za kilometrem. Trochę płaskiego terenu, kilka niewielkich wzniesień, podkarpackie wioski, przyroda. Czego chcieć więcej.
Docieram do wsi Pawłokoma. Muszę przyznać, że ciekawiła mnie bardzo. Czytałem o niej w jednej z książek Stanisława Krycińskiego. Ktoś by powiedział: "wioska jakich wiele". I trudno byłoby się z takim twierdzeniem nie zgodzić, gdyby nie m.in. wojenne wydarzenia, jakie się rozegrały właśnie tu. Kto nie wie o czym mowa, to odpowiedź znajdzie zarówno przy kościelnym pomniku - krzyżu oraz na sąsiadującym z nimi cmentarzu greckokatolickim. Na jednym i drugim są monumenty, które mówią o tragicznych wydarzeniach jakie miały miejsce właśnie na tej ziemi (widoczne na zdjęciach). Jak Polacy stracili swoje życie z rąk banderowskich band UPA, a w odwecie Polacy pozbawili życia obywateli Polski, narodowości ukraińskiej.
Na cmentarzu w Pawłokomie w 13. maja 2006 roku, odbyły się uroczystości z udziałem ówczesnego prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego oraz ówczesnego prezydenta Ukrainy, Wiktora Juszczenki. Mówię o tym, bo uważam, że warto mieć wiedzę i świadomość do jakich dramatów dochodziło na tych ziemiach pośród lokalnej społeczności.
W pobliskim sklepie robię niewielkie zakupy, bo do miejsca biwaku już nie uświadczę takiej możliwości. Muszę przyznać, że zakupione pomidory miały smak prawdziwych wiejskich pomidorów, zerwanych prosto z gałązki.
Żeby nie pomylić sobie dalszej drogi, należy obok kościoła, na krzyżówce, obrać kierunek w lewo. Od teraz będzie to taki fragment szlaku, który nada prawdziwego charakteru i jakości dzisiejszej trasy. Co prawda droga asfaltowa, jednak wąska, wijącą się pośród pól uprawnych, z nielicznymi zabudowaniami i dostrzegalną rzeką San. Mógłbym powiedzieć, przewodniczką na szlaku. Po drodze, może minąłem się z jednym samochodem i obsługą utrzymania zieleni. Tyle. Zatem nadal pozostałem sam na sam "z otaczającym światem".
Kierunek: miejscowość Słonne. To tu dziś będę nocował pod namiotem. Wieś z dość rozbudowaną infrastrukturą turystyczną i noclegową, jednak bez sklepu. Także gdyby ktoś wolał spać pod dachem jest taka możliwość.
Wjazd do Dynowa
Na obrzeżach Dynowa
Część Dynowa - Bartkówka
Pawłokoma. Kościół pw. św. Michała Archanioła
Tuż przy kościele znajduje się pomnik z inskrypcją: Pamięci Polaków Mieszkańców wsi PAWŁOKOMA którzy w latach 1939 - 1945 ponieśli śmierć z rąk ukraińskich nacjonalistów oraz zmarli na "nieludzkiej ziemi"
(wymienionych jest 38 osób z imienia i nazwiska, często są to całe rodziny)
Pawłokoma. Cmentarz greckokatolicki z pomnikiem...
pamięci Ukraińców zamordowanych w Pawłokomie 3. marca 1945 r.
Pawłokoma. Fragment starego cmentarza
Szlak wśród pól...
łąk...
... zbóż
... kukurydzy
San
Most na Sanie w Sielnicy. Przeprawa na drugi brzeg
Widok na San z mostu
Wieś Sielnica
San
Wjeżdżając do wsi Słonne, już jestem na lewym brzegu Sanu, nad którym rozciągnięta na linach jest kładka pieszo-rowerowa. Rozgaszczam się na polu namiotowym, na którym oprócz mnie jest jeszcze tylko czteroosobowe towarzystwo, które, jak się później okazało lubi nocny tryb życia. Załatwiam sprawy techniczne, zjadam sporą porcję makaronu z pomidorem z... Pawłokomy i po krótkim odpoczynku, na luzie, objeżdżam okolice. Jak się później okazało, spotykam znajomych, których z tego miejsca pozdrawiam. Noc jest dość chłodna. Bliskość rzeki robi swoje. Nie powiem bo trochę zmarzłem.
Słonne. Miejsce odpoczynku i biwaku
Słonne. Takich kładek pieszo rowerowych na Sanie jest kilka
Dom na najbliższe godziny
Jeszcze tylko się rozpakować i...
... można obficie zjeść. Makaron z pysznym pomidorem ze sklepu w Pawłokomie
Jeszcze kawa... "zalewajka" smakowała wybornie
Po odpoczynku można zwiedzić okolicę
San we wsi Słonne
.
Na drugim brzegu
Fragment pola namiotowego
Taki widok z namiotu
San przy zachodzącym słońcu
Słońce coraz niżej
O północy było tak...
Piąta nad ranem. Było rześko, nawet za bardzo
Wstaję rano, otwieram namiot, a tam jeden z piękniejszych widoków jakie miałem okazję w życiu zobaczyć. I znowu powiem, że żadne zdjęcie czy film nie odda "prawdziwości" sytuacji. Różnica temperatur, pomiędzy rzeką, a powietrzem namalowała piękną mgłę tuż nad lustrem wody. Mgła delikatnie "lewitowała" i przesuwała się z biegiem rzeki.
Lekkie śniadanie, kawa w warunkach opisanych wyżej, pakowanie i w drogę. Na obszerniejsze śniadanie przyjdzie pora już niedługo. Kierunek Dubiecko. Po drodze mijam wiszące kładki nad Sanem. Przejeżdżam przez Wybrzeże, ale nie bałtyckie, tylko wieś Wybrzeże. Samo Dubiecko to bardzo małe miasto, z około tysiącem mieszkańców. Można w nim zobaczyć: zespół zamkowo-pałacowy, cerkiew greckokatolicka pw. Podniesienia Krzyża Świętego, kościół Niepokalanego Serca NMP oraz prywatne Muzeum Skamieniałości i Minerałów. Miasteczko położone wzdłuż drogi wojewódzkiej 884.
Zaglądam po drodze "do" dubieckiego Zamku, a dokładnie na jego dziedziniec. "Zahaczam" po drodze o market, robię zakupy na dalszą drogę no i na drugie śniadanie. Słońce coraz mocniej grzeje, a dzisiejszy odcinek który dopełni całości pętli, jaką zaplanowałem, jest niemalże w całości odsłonięty.
Tak jak wczoraj: jadę powoli, niespiesznie, mijam kolejne wioski, tym razem z pogranicza Pogórzy Dynowskiego i Przemyskiego. Czyste, schludne, zadbane, spokojne i ciche: Nienadowa, Iskań, Brzuska, Sufczyna. Jadę takim tempem, że nawet nie czuje zmęczenia. Na tym odcinku możesz czuć się rozczarowany, ale nie doświadczysz spektakularnych widoków, zabytków. Po prostu jedziesz - jadę. Tylko tyle i aż tyle.
Ósma rano i piękna mgła unosząca się nad Sanem
.
Muszę przyznać, że "na żywo" unosząca się mgła robiła piorunujące wrażenie
Słonne. Architektura PRL-u
.
Pomiędzy wsią Słonne, a wsią Wybrzeże. Po prawej stronie zakole Sanu
Wybrzeże. Kolejna kładka na Sanie
Selfiak do lustra nie jest zły
Takie kładki na Sanie stanowią bardzo ważny element szlaków turystycznych. Pozwalają wybrać różne warianty tras. Zarówno pieszych jak i rowerowych
I cyk, kolejny przystanek PRL-owski
Tuż przed Dubieckiem
Kościół pw. Niepokalanego Serca NMP, widziany z Wybrzeża
Dubiecko
Widok zza pleców
Cerkiew greckokatolicka pw. Podniesienia Krzyża Świętego z 1927 r.
Budynek cerkwi dziś już nie pełni roli sakralnej. Znajduje się w nim Kresowy Dom sztuki (od 12.09.2004 r.)
Kościół pw. Niepokalanego Serca NMP
Jeden z pomników na dubieckim rynku
Dubiecko. Dziedziniec zespołu parkowo-pałacowego
Dubiecko. Fragment drogi wojewódzkiej 884 oraz budynek byłego sądu (z XIX w.) obecnie Zespół Szkół w Dubiecku
Nienadowa. Zajazd Dworski Młyn powstał w odrestaurowanym budynku młyna parowego z 1905 roku w zespole dworsko-parkowym, którego właścicielem był Stanisław Mycielski
Nienadowa. Zespół dworski Dembińskich
Nienadowa. Fragment zabudowy (wozownia) dworskiej Dembińskich
.
Widok na Sam z kolejnego mostu na rzece. Ponownie zmieniam brzeg
Podkarpackie krajobrazy
Brzuska
Sufczyna. Kościół rzymskokatolicki pw. św. Jadwigi Śląskiej
Bircza. Po Dynowie (nie licząc Sanoka) największa miejscowość. Jadę do centrum. Rozglądam się dookoła, patrzę, oglądam, docieram na dziedziniec kościoła pw. św. Stanisława Kostki. Krótkie zwiedzanie, a dłuższa przerwa by coś więcej zjeść, dać nogom i tyłkowi odpocząć.
Bircza podobnie jak Pawłokoma doświadczyła bandyckich działań banderowskich band. Świadczy o tym między innymi pomnik w centrum miasta. Miejscowość, można by powiedzieć, na szlaku - lini działań UPA. Zachęcam do krótkiego spaceru. Kiedyś znajdowała się zarówno drewniana cerkiew jak i pokaźnych rozmiarów murowana świątynia obrządku greckokatolickiego, która nigdy nie została poświęcona. Archiwalne zdjęcia oraz wspomnienia o czasie jej budowy i losach, można przeczytać TUTAJ. Zachęcam. Niestety nie ma już po niej śladu.
Zostało mi ostatnie 40 kilometrów. Do pokonania droga krajowa nr 28. Dość znana wśród kierowców, a zwłaszcza motocyklistów, szczególnie na odcinku Sanok - Przemyśl. A jeszcze dokładniej słynne serpentyny pomiędzy wsią Wujskie i Tyrawa Wołoska, przez które także będę przejeżdżał.
Bircza. Centrum
Bircza. Mural z mapą i okolicznymi atrakcjami
Bircza. Kościół pw. św. Stanisława Kostki
Wnętrze kościoła
Bircza. Pomnik upamiętniający poległych w walkach z faszystowskimi bandami UPA w latach 1944 - 1947
Droga krajowa nr 28
Wymagający podjazd we wsi Leszczawa
Krzyż na tzw. zakręcie śmierci
Widok na okolicę z zakrętu
Inna perspektywa
Ostro i stromo
Muszę przyznać, że odcinek pomiędzy Birczą, a Sanokiem, jest bardzo wymagający. Jest kilka sporych podjazdów. Między innymi we wsi Leszczawa i dalej w kierunku wsi Kuźmina. Mi się jednak nie śpieszy. Chcę to jadę, nie chcę to prowadzę rower.
Jest też tzw. "zakręt śmierci" (tuż za Leszczawą), nazywany tak przez lokalnych mieszkańców. Nic dziwnego, nie dość że bardzo ostry to ma pod sobą spore urwisko. Wypadki się zdarzają i to śmiertelne. Ta cała wspinaczka, pod górę, na prawdę będzie zrekompensowana przez widoki. Zwłaszcza te za naszymi plecami, w kierunku serca Pogórza Przemyskiego. Krajobrazy zachwycają.
Po drodze zatrzymuje się na przydrożnym parkingu, na którym od jakiegoś czasu są wystawione serca, a jakżeby inaczej, do zdjęć. Ja też nie oparłem się takiej pokusie. Nogi i ciało stygnie, to wymowny moment by ruszyć dalej. Podjazd i spory zjazd do Kuźminy. Do zobaczenia drewniana świątynia pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy.
Jadę dalej. Rozpucie, Tyrawa Wołoska, a po niej kilkukilometrowy podjazd na sam szczyt wspomnianych wcześniej serpentyn - Przełęcz Przysłup 620 ma na.p.m. Nieco poniżej, punkt widokowy zarówno na Bieszczady i fragment Beskidu Niskiego. Nie powiem, bo podjazd, jest ten z dłuższych i wymagających. Ale jak już tak się zdobędzie ten szczyt i osiągnie się szczyt swoich możliwości można zjeżdżać i zjeżdżać. Chwilo trwaj, chciało by się powiedzieć. Nie dość, że jest zjazd, to jest też prawie dziesięć fajnych i przyjaznych zakrętów. W weekendy trzeba uważać na amatorów motocyklowych wrażeń.
I tak powoli dobiega 130-kilometrowa pętla przez dwa Pogórza, przez liczne wioski, pola, łąki, z ciekawymi atrakcjami. Bez pośpiechu i planów. Dla siebie i ze sobą. A co najważniejsze, na własnych warunkach i zasadach - życząc tego każdemu z Was, by tym kierować się w wycieczkach czy wyprawach rowerowych. A nawet w krótkich przejażdżkach po pracy .
Widok zza pleców na fragment Pogórza Przemyskiego
Krajobrazy Pogórza Przemyskiego
Kolejny podjazd
Atrakcja na przydrożnym parkingu
Lasy i pola Pogórza Przemyskiego
.
.
W Górach Słonnych (aby zobaczyć na zdjęciach pozostałą część szlaku - drogi nr 28 - kliknij TUTAJ, była już wcześniej wspomniana)
Trasa i jej profil - dzień I
Trasa i jej profil - dzień II
Podoba Ci się co robię? Jaką pracę wykonuję i chcesz
mnie wesprzeć w rozwoju bloga i kanału na youtube? Możesz udostępnić
stronę w swoich mediach społecznościowych lub postawić mi wirtualną kawę :) Kliknij poniżej i wypijmy kawę wg Twojego uznania :) Będzie mi bardzo miło.
Z tego miejsca chcę bardzo podziękować za kilka kaw, jakie od Was otrzymałem.
Tekst, opracowanie: Przemek Posadzki Zakaz kopiowania i rozpowszechniania zdjęć bez zgody autora.
Chcę widzieć świat w kolorach tęczy. Czy możesz go dla mnie nimi pomalować? Zapytała w swojej książce Monika Sawicka "Siedem kolorów tęczy". Dziś powiem NIE. Nie pomaluję świata w kolorach tęczy. Dlaczego? Ponieważ świat sam już się pomalował w takich barwach. Bez prośby. Bez względu na kaprysy i zachcianki ludzi. Jak wiemy życie staje się bardziej wesołe, uśmiechnięte, bardziej zabawne, luźne jak są w nim kolory. Pod każdą postacią. A matka Ziemia, daje nam taką możliwość i obdarowała ludzkość tzw. Górami Tęczowymi. Źródło: huffingtonpost.com Słyszeliście kiedyś właśnie o takich górach? Kolorowych? Nie koniecznie w odcieniach szarości... Właśnie w kolorach tęczy i ich różnych barwach. Ja szczerze powiedziawszy dopiero jakiś czas temu znalazłem, dość przypadkiem, zdjęcie na jednym z portali z podpisem "góry tęczowe". Na tyle mnie to zainteresowało i zaintrygowało, że postanowiłem się podzielić "kawałkiem", dosłownie, kolorowego świata. Zatem wyb...
Mimo wielu zakrętów droga jest pełna znaków, które nie pozwalają zabłądzić. Codzienne zmaganie z nowymi sytuacjami wyostrza zmysły. Przypadkowe zdarzenia układają się niczym puzzle wielkiej układanki. Droga jest długa, kręta i zawiła. Są mapy, jest Internet i masa literatury, w której można znaleźć informacje o każdym zakątku ziemi. Nie ma jednak mapy, z której da się odczytać drogę, jaką odbędzie dusza wędrowca. Z dala od głównych traktów pojawiają się Ci, którzy poświęcili całe życie podróży. Zaufali światu, oddając się pod skrzydła przypadku. Opuszczając swe domy nie zabrali ze sobą strachu ani uprzedzeń, a ich wiara w to co robią pozwoliła im przetrwać najtrudniejsze chwile. Wyruszyli w różnym celu i kierunku, ale wszyscy jak Odys zmierzają w stronę swojej Itaki. Kierunkowskaz w Jureczkowej / Pasmo Braniowa Niewątpliwie podzieliłem się długim wstępem do dzisiejszego wpisu. Jest to cytat z książki (dokładnie z jej Wstępu), którą dostałem kilka lat temu. Autorem jes...
Jak już wielu z Was mogło się zorientować, trzeci rok z rzędu zdobywam kolejne szczyty należące do Korony Ziemi Sanockiej. Prawie wszystkie na dwóch kółkach. Nie inaczej stało się tym razem. Zanim do naszego kraju "wdarło" się dość kapryśne lato wybrałem się w trasę przez Góry Słonne, usytuowane w pięknych Górach Sanocko-Turczańskich, by zdobyć kolejny wierzchołek Korony - Słonny. Szczyt Słonny 668 m n.p.m. TRASA Sanok - Bykowce - Wujskie - Przełęcz Przysłup 620 m n.p.m. - czerwony szlak turystyczny - szczyt Przysłup 658 m n.p.m. - szczyt Słonny 668 m n.pm. - żółty szlak turystyczny - Szybowisko Bezmiechowa Szczyt Kamionka 631 m n.p.m. - Bezmiechowa - Manasterzec - Załuż - Bykowce - Sanok Trasa w gpx TUTAJ Długość trasy: 46 km (całość) Rodzaj nawierzchni: asfalt (70%), drogi leśne (30%) Wysokość (max): 678 m n.p.m. Wysokość (min.): 284 m n.p.m. Wznoszenie: 789 m Opadanie: 793 m Czas: ok. 5 godzin (łącznie), jazda: ok. 3,5 godziny Zużyte kalorie: 3 3...
Komentarze
Prześlij komentarz