Z wysokości siodełka cz. 61. Dolina Sanu [GALERIA + FILM]
Pobierz link
Facebook
X
Pinterest
E-mail
Inne aplikacje
San - słowo klucz dzisiejszego wpisu, a dokładnie trasy w jaką tym razem Was zabiorę. Rzeka San będzie nam towarzyszyć niemalże na całym szlaku, który przeniesie Cię w piękny zakątek Podkarpacia - w Dolinę Sanu.
Widok na rzekę San i otaczające ją wzniesienia z podjazdu w Dębnej (w kierunku Międzybrodzia)
Długość trasy: 64 km (całość). Rodzaj nawierzchni: asfalt. Wysokość (max): 372 m n.p.m. Wysokość (min.): 253 m n.p.m. Wznoszenie: 378 m. Opadanie: 374 m. Czas: 4 godziny (łącznie), jazda: 3 godziny. Zużyte kalorie: 3 068 kcl
INFORMACJA: zdjęcia można powiększyć, klikając na nie, dzięki czemu jakość zdjęcia będzie lepsza.
Na samym początku zaznaczę, że tym razem nie będę (w opisywaniu trasy) przedstawiał w szerszy sposób rysów historycznych poszczególnych miejscowości. Wiązało by się to z dość obszernym tekstem, który i tak będzie aż nadto rozbudowany. Dlatego zachęcam do samodzielnego zagłębienia się w tematykę historyczną odwiedzanych "po drodze" miejscowości.
Trasę, którą dzisiaj przejedziemy, w pewnych jej odcinkach przemierzałem już wielokrotnie. Jednak jej fragmentami. Spory czas temu publikowałem na blogu szlak, który pokrywa się w części z dzisiejszym, aczkolwiek będzie jego wydłużonym wariantem i w pewnym stopniu się zapętla. Pisałem o tym TUTAJ oraz TUTAJ.
Zatem ruszajmy. Niemalże od samego początku, towarzyszyć nam będzie urokliwa, mająca górski charakter, wspomniana już wcześniej, rzeka San (jej długość to 457,8 km, jest szóstą co do długości rzeką w Polsce, prawy dopływ Wisły). Od granicy miejscowości Trepcza i Międzybrodzie, nurt Sanu będzie nas prowadził w jego górę, będąc w zasięgu naszego wzroku. Niemalże do wsi, niegdyś miasteczka na prawach miejskich, Mrzygłód.
San w Międzybrodziu
Jedno z wielu zakoli Sanu. Tego dnia barwa rzeki była nieco ciemniejsza z powodu kilkudniowych opadów deszczu
Na tym odcinku szlak biegnie lewym brzegiem rzeki
Zanim jednak się tak stanie, przed nami malowniczy odcinek trasy piękną doliną. Drogę otaczają gęsto porośnięte leśne szczyty. W miejscowości Dębna, czeka na nas dość sporo nachylony podjazd, na wysokość niewiele ponad 300 m n.p.m. (z nowym asfaltem). Nie warto się zniechęcać. Kto nie jest w stanie jechać, może śmiało rower prowadzić - to nie żaden wstyd. Będąc na samym wierzchołku, warto się zatrzymać i oglądnąć się za plecy. A tam niesamowity, zapierający dech w piersiach widok na dolinę Sanu, którą przed chwilą było nam dane jechać.
Widok na dolinę Sanu, z już odnowionego i...
... bardziej bezpieczniejszego odcinka szosy
Teraz dłuższy zjazd i wspomniana już wcześniej miejscowość Mrzygłód, z zachowaną drewnianą zabudową centrum wsi. Z niewielkim rynkiem, wyłożonym tzw. kocimi łbami. Jest niewątpliwie jedną z większych atrakcji na trasie. Warto się zatrzymać. W Mrzygłodzie warto jeszcze również zobaczyć kościół pw. Rozesłania Apostołów z 1424 r. (świątynia została ufundowana przez króla Władysława II Jagiełłę, budowana w latach 1415–1424, jako wotum za zwycięstwo w bitwie pod Grunwaldem), ruiny cerkwi greckokatolickiej pw. Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny z 1901 r., które skrywają się niepozornie za jednym z dawnych budynków sklepu - po prawej stronie. Nieco dalej, przy głównej drodze (po jej lewej jej stronie) dawny cmentarz rzymskokatolicki. Też warto odwiedzić.
Mrzygłód. Kościół pw. Rozesłania Apostołów z 1424 r. Świątynia została ufundowana przez króla Władysława II Jagiełłę, budowana w latach 1415–1424
Mrzygłód. Rynek
Mrzygłód. Płyta rynku wyłożona tzw. "kocimi łbami"
Mrzygłód. Ruiny cerkwi greckokatolickiej pw. Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny z 1901 r.
Mrzygłód. Widok cerkwi od strony prezbiterium
Cmentarz w Mrzygłodzie
O tym, że dzisiejsza trasa, jest aż nadto przepełniona atrakcjami, będziemy się przekonywać, z każdym jej kilometrem. Tuż za Mrzygłodem, we wsi Hłomcza zobaczyć można drewnianą greckokatolicką cerkiew pw. Soboru Bogarodzicy z 1859 r. Usytuowana jest na niewielkim wzgórzu, wśród drzew, nieopodal gospodarstw.
Zostawiamy za sobą Hłomczę, podążając lewym brzegu Sanu, docieramy do największej pod względem powierzchni wsi w gminie Sanok - Dobra. Kiedyś Dobra Szlachecka i Dobra Rustykalna. We wspomnianej miejscowości, już na prawym brzegu Sanu (bo wcześniej przejechaliśmy most), na niewielkim wzgórzu, w centrum wsi, znajduje się niegdysiejsza drewniana cerkiew pw. św. Mikołaja z 1879 r. wraz z dzwonnicą, którą spełniała ówcześnie również funkcję świątyni. W naszym kraju bodajże jako jedyna zachowana. Dziś świątynia jest kościołem obrządku rzymskokatolickiego pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Sporo o samym obiekcie i jego historii wspomniałem w osobnym tekście dostępnym TUTAJ.
Hłomcza. Greckokatolicka cerkiew pw. Soboru Bogarodzicy z 1859 r.
Dobra. Cerkiew pw. św. Mikołaja z 1879 r. wraz z dzwonnicą. Dziś świątynia jestkościołem obrządku rzymskokatolickiego pw. Podwyższenia Krzyża Świętego
Kierunek Ulucz. Kiedyś spora wioska, dziś już nie aż tak prężna. Jednak jest tam coś, co stanowi o jej wyjątkowości po dzisiejsze czasy. Na wzgórzu Dębnik (dość okazałym 344 m na.p.m.), pośród lasu, znajduje się piękna greckokatolicka cerkiew pw. Wniebowstąpienia Pańskiego. Powstała, według tradycji, w latach 1510 - 1517. Po wnikliwie przeprowadzonych badaniach dendrochronologicznych, cerkiew datowana jest na 1659 rok. Pisałem o niej TUTAJ. Warto ją odwiedzić.
W Uluczu, w latach przedwojennych, znajdowała się druga świątynia obrządku wschodniego pw. św. Mikołaja, z tym, że murowana, o charakterze obronnym. Niestety po dziś dzień się nie zachowała. Po niej pozostał jedynie plac, z kilkoma piwniczkami i nagrobkami. Znajduje się na prawo, kilkadziesiąt metrów od drogi. Sporo o obydwu świątyniach, możemy poczytać TUTAJ.
Pomiędzy Dobrą, a Uluczem
Oficjalna granica, wieś Ulucz
Ulucz. Przydrożna kapliczka
W Uluczu napotkamy na bardzo rozległe areały pól uprawnych
Droga przebiegająca przez wieś
Coraz bliżej zabudowań
Fragment szlaku, który na nas czeka, jest niesamowicie baśniowy. Droga przy której zachował się stary drzewostan, tworzący swoistego rodzaju zielony tunel. Cudo. Momentami po naszej lewej stronie dostrzec można pięknie i spokojnie płynący San.
Jabłonica Ruska. Otwarta przestrzeń. Nieduże wzniesienia. Po obu stronach pięknie falujące łąki. Słońce, błękitne niebo, czego chcieć więcej. Rozwidlenie drogi. Na prawo droga prowadzi do miejscowości Dynów, a lekko w lewo na... prom. My obieramy ta druga opcję. Przeprawa promowa przez San, może się okazać ciekawą atrakcją podczas przemierzania tej trasy. Gdyby ktoś chciał chwilę odpocząć na łonie natury, przed przeprawą przez San, jest ku temu okazja. Tuż przy drodze jest ciekawie urządzone miejsce wypoczynkowe z wiatą, ławkami nad brzegiem niewielkiego jeziora. Jeżeli ktoś z Was zastanie prom na drugim brzegu rzeki, trzeba chwilę poczekać. Osoba obsługująca przypłynie i szczęśliwi przepłyniecie na lewy stronę Sanu.
Ulucz. Wzgórze Dębnik. Greckokatolicka cerkiew pw. Wniebowstąpienia Pańskiego. Powstała, według tradycji, w latach 1510 - 1517
Po wnikliwie przeprowadzonych badaniach dendrochronologicznych, cerkiew datowana jest na 1659 rok
Wnętrze cerkwi w Uluczu. Zdjęcie z 2019 r.
Plac - cerkwisko po murowanej cerkwi w Uluczu z pozostałością cmentarza
Pozostałość po cmentarzu, który był usytuowany tuż przy murowanej cerkwi św. Mikołaja. Na pierwszym planie odnowiony nagrobek Józefy Lachowskiej
Jeden z kilku zachowanych nagrobków na przycerkiewnym cmentarzu
A oto dowód na istnienie murowanej cerkwi w tym miejscu, w postaci pozostałości pomieszczeń pod świątynią
Ulucz. A tak wyglądała murowana cerkiew pw. św. Mikołaja. Trzeba przyznać, że okazała. Widok od strony południowej Źródło: ulucz.org/?p=39 (dostęp 19.06.2025)
Po przepłynięciu jesteśmy we wsi Krzemienna. Jednak do centrum miejscowości się nie udajemy, tylko na pierwszym skrzyżowaniu obieramy kierunek w lewo na wieś Temeszów. Przejazd przez "kameralną" miejscowość. Cisza, spokój, sielskość polskiej wsi. Tuż po minięciu zabudowań czeka na nas odcinek z totalną przyrodą. W dosłownym znaczeniu. Po prawej stronie łąki i lasy, a po lewej pięknie meandrujący San. Niesamowity widok, który jest doskonałym obrazem i urzeczywistnieniem naszej pięknej rzeki. W pewnym momencie na trasie, jest możliwość by bezpiecznie się zatrzymać i podziwiać błękit wód Sanu (dzięki poszerzonemu poboczu drogi). Zachęcam by przystanąć na chwilę.
Jedziemy dalej. Witryłów. Niewielka miejscowość, w której możemy zobaczyć byłą, greckokatolicką drewnianą cerkiew pw. św. Michała Archanioła z 1812 r. Obecnie kościół rzymskokatolicki pw. Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy. Znajduje się nieco na uboczu, niewielkim wzniesieniu.
Kolejną miejscowością przez jaka podążamy jest, doskonale znana z nazwy w naszym kraju, Końskie. Jednak to nie te świętokrzyskie. My jednak, samo centrum wsi zostawimy na uboczu. Jeżeli ktoś z Was miałby chęć zobaczyć drewnianą cerkiew pw. Przemienienia Pańskiego z 1927 r., może sobie podjechać. A jeżeli nie, to na skrzyżowaniu od razu należy skręcić w lewo, w kierunku, już dobrze nam znanego Mrzygłodu. Myślę, że to będzie w pewnej części, najtrudniejszy odcinek na dzisiejszej trasie. Przed przysiółkiem Zagródki, należącym do Mrzygłodu, na każdego czeka dosyć spory podjazd na wysokość 372 m n.p.m. Po drodze jest jeszcze do zobaczenia klasycystyczny dwór z przełomu XVIII/XIX w. w Końskiem.
Tuż przed...
Jabłonica Ruska
Przed nami długi odcinek pośród starodrzewu
Na żywo, widok zdecydowanie bardziej okazały. Musicie wierzyć na słowo :)
A najlepiej będzie, gdy każdy z Was sam sprawdzi i doświadczy tego miejsca
.
Widok niczym z parku dworskiego
Wracając do wspomnianego wcześniej wzniesienia, nie ma co się zniechęcać, bo to co z niego zobaczymy jest na prawdę rekompensatą za trud włożony w "zdobycie szczytu". Przepiękny widok w kierunku Gór Sanocko-Turczańskich i Parku Krajobrazowego Gór Słonnych, gdzie znajduje się Pasmo Wysokiego, oraz takie szczyty jak: Magura 503 m na.p.m., Na Wysokim 586 m na.p.m., Gródek m na.p.m., czy nie co niższe: Czerienna 405 m na.p.m., Capor 463 m na.p.m.
Gdy już się tak natchnieniu widokami, na wdychamy świeżego powietrza, czas na długi i bardzo szybko zjazd do Mrzygłodu. Od tej pory, do miejsca startu w Sanoku, ten fragment trasy będzie ten sam, który przemierzyliśmy na początku naszego szlaku. Nadal towarzyszyć będzie nam San. Zjeżdżając z góry w Dębnej, jeszcze lepiej będziemy widzieć dolinę rzeki na odcinku Dębna - Międzybrodzie.
Jak możemy zauważyć po opisie i fotografiach trasa w jaką Was zabrałem jest bogata zarówno w atrakcje typowo przyrodnicze jak i historyczne, sakralne. Do tego nawierzchnia po której przyjdzie nam jechać jest w niemalże nienagannym stanie. Także na każdy typ roweru. Zatem jeżeli poszukujecie szlaku, który zapewni Wam uniesienia czysto przyrodnicze w postaci pięknych krajobrazów i pejzaży, lub trasy podczas której jest możliwość poznania historii miejsca i ludności jej zamieszkującej to właśnie taka moja propozycja na spędzenie wolnego czasu na dwóch kółkach będzie przysłowiowym "strzałem w dziesiątkę".
Tereny Jabłonicy Ruskiej
Widok "zza pleców"
Przeprawa promowa na rzece San w Jabłonicy Ruskiej
Płyniemy
Po przeprawie. Kierunek: Końskie
Jednak wcześniej doświadczyć można takich widoków przejeżdżając przez...
Temeszów
Zielono mi...
"Zza pleców"
Zakole Sanu w Temeszowie. Ponownie jesteśmy na lewym brzegu rzeki
.
Witryłów. Cerkiew pw. św. Michała Archanioła z 1812 r. Obecnie kościół rzymskokatolicki pw. Najświętszej Maryi Panny Nieustającej Pomocy
Witryłów. Przydrożna kapliczka
Końskie. Rozwidlenie dróg. My kierujemy się na lewo
Końskie. Zabudowania dworskie
Pole storczyków (?)
Widok w kierunku Gór Sanocko-Turczańskich
Szerszy widok
Przysiółek wsi Mrzygłód - Zagródki. Widok w kierunku Gór Sanocko-Turczańskich i Parku Krajobrazowego Gór Słonnych, gdzie znajduje się Pasmo Wysokiego
Widok w kierunku Gór Sanocko-Turczańskich i Parku Krajobrazowego Gór Słonnych
Trasa i jej profil
Jeżeli ciekawią Cię inne szlaki rowerowe, które przejechałem zajrzyj TUTAJ i wybierz coś dla siebie :)
Podoba Ci się co robię? Jaką pracę wykonuję i chcesz
mnie wesprzeć w rozwoju bloga i kanału na youtube? Możesz udostępnić
stronę w swoich mediach społecznościowych lub postawić mi wirtualną kawę :) Kliknij poniżej i wypijmy kawę wg Twojego uznania :) Będzie mi bardzo miło.
Z tego miejsca chcę bardzo podziękować za kilka kaw, jakie od Was otrzymałem.
Tekst, opracowanie: Przemek Posadzki Zakaz kopiowania i rozpowszechniania zdjęć bez zgody autora.
Chcę widzieć świat w kolorach tęczy. Czy możesz go dla mnie nimi pomalować? Zapytała w swojej książce Monika Sawicka "Siedem kolorów tęczy". Dziś powiem NIE. Nie pomaluję świata w kolorach tęczy. Dlaczego? Ponieważ świat sam już się pomalował w takich barwach. Bez prośby. Bez względu na kaprysy i zachcianki ludzi. Jak wiemy życie staje się bardziej wesołe, uśmiechnięte, bardziej zabawne, luźne jak są w nim kolory. Pod każdą postacią. A matka Ziemia, daje nam taką możliwość i obdarowała ludzkość tzw. Górami Tęczowymi. Źródło: huffingtonpost.com Słyszeliście kiedyś właśnie o takich górach? Kolorowych? Nie koniecznie w odcieniach szarości... Właśnie w kolorach tęczy i ich różnych barwach. Ja szczerze powiedziawszy dopiero jakiś czas temu znalazłem, dość przypadkiem, zdjęcie na jednym z portali z podpisem "góry tęczowe". Na tyle mnie to zainteresowało i zaintrygowało, że postanowiłem się podzielić "kawałkiem", dosłownie, kolorowego świata. Zatem wyb...
Mimo wielu zakrętów droga jest pełna znaków, które nie pozwalają zabłądzić. Codzienne zmaganie z nowymi sytuacjami wyostrza zmysły. Przypadkowe zdarzenia układają się niczym puzzle wielkiej układanki. Droga jest długa, kręta i zawiła. Są mapy, jest Internet i masa literatury, w której można znaleźć informacje o każdym zakątku ziemi. Nie ma jednak mapy, z której da się odczytać drogę, jaką odbędzie dusza wędrowca. Z dala od głównych traktów pojawiają się Ci, którzy poświęcili całe życie podróży. Zaufali światu, oddając się pod skrzydła przypadku. Opuszczając swe domy nie zabrali ze sobą strachu ani uprzedzeń, a ich wiara w to co robią pozwoliła im przetrwać najtrudniejsze chwile. Wyruszyli w różnym celu i kierunku, ale wszyscy jak Odys zmierzają w stronę swojej Itaki. Kierunkowskaz w Jureczkowej / Pasmo Braniowa Niewątpliwie podzieliłem się długim wstępem do dzisiejszego wpisu. Jest to cytat z książki (dokładnie z jej Wstępu), którą dostałem kilka lat temu. Autorem jes...
Krajobraz polskich miast to przede wszystkim osiedla, blokowiska, które zajmują duże połacie terenu i skupiają znaczną ilość ludności. W naszym kraju jest takie blokowisko, które jest warte "kilku zdań". Jest nim gdański FALOWIEC na Przymorzu. Przymorski falowiec rozciąga się na około 900 metrów, mając przy tym 32 metry wysokości i 13 metrów szerokości. Mieści się przy siedmiu ulicach, jest ok. 1800 mieszkań i zamieszkuje go około 6 tysięcy osób. Wejścia do mieszkań znajdują się na galeriach, które połączone są ze sobą klatkami schodowymi. Zdjęcie satelitarne. Źródło: google.pl Blokowiec wybudowany został w latach 1970 - 1973, a projektantami byli: Janusz Morek, Tadeusz Różański, Danuta Olędzka. Nie bez przyczyny blok nosi nazwę FALOWIEC. Jego budowa, kształt przypomina morską falę. Dla jednych wierzowiec-falowiec stanowi atrakcję kulturalną, turystyczną, z kolei dla drugich jest codziennością, w której żyje, wychowuje się. Spotyka sąsiadów, których nie zna, ...
Komentarze
Prześlij komentarz